Słowem wstępu…

Jak to się wszystko zaczęło? Blog powstał w 2009 roku, więc ma już trochę lat. Pierwszy post pochodzi z kwietnia 2009 i napisałem w nim wówczas, że „przede wszystkim chciałbym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami dotyczącymi zarabiania pieniędzy.” Wówczas faktycznie tak było. Blog miał traktować o ogólnie pojętym rozwoju osobistym na podstawie tego, czego sam się nauczyłem czy gdzieś poznałem. Ale dokładnie rok później zaczęły się w moim życiu dokonywać pewne zmiany, polegające przede wszystkim na odkryciu czegoś (lub bardziej Kogoś) nowego i zmianie moich wartości. To nie był wcale szybki i łatwy proces, ale spotkałem ludzi, którzy pomogli mi przejść przez te ciemne zakamarki. W efekcie tych zmian w 2011 roku wstąpiłem do Seminarium Duchownego. Oto, w jaki sposób argumentowałem tytuł mojego blogu w 2009 roku:

Dlaczego Empiryczna Akademia Sukcesu?

Empiryczna…
Część postów przedstawia mój punkt widzenia pewnych rzeczy. Jednak w większości, będę starał się opisywać własne doświadczenia. Staram się robić dużo, określać w miarę jasno swoje cele i uparcie do nich dążyć. Czasami się to udaje, czasami nie. Powiedzenie wojskowe mówi, że jeżeli plan się nie powiódł, to należy sprawdzić dlaczego, wyciągnąć wnioski, przygotować nowy plan i ponowić atak. W tym miejscu będę właśnie analizować metody osiągania sukcesu oraz wyciągać z nich wnioski na przyszłość.

…Akademia….
Nie mam tutaj na myśli akademii w rozumieniu systemu edukacyjnego. Bardziej alternatywny system nauki – ja chcę się tego nauczyć, więc robię to na własną rękę. Wyszukiwanie informacji, punktów zaczepienia w danym temacie, książki, blogi, fora, portale tematyczne, spotkania i rozmowy z ludźmi którzy osiągają swoje cele, podglądanie, jak robią to najlepsi, konferencje i szkolenia oraz próbowanie swoich sił. To jest „akademia”, do której ja uczęszczam.

…Sukcesu
Istotne jest tutaj wyjaśnienie, co rozumiem pod pojęciem „sukces”. Nie chodzi tutaj w głównej mierze o zdobycie pewnej ilości gotówki czy poziomu stałego dochodu. Sukces rozumiem jako bycie szczęśliwym. Pieniądz jest tylko miernikiem wartości pracy i tak naprawdę do szczęścia nie potrzeba go dużo. Prawdziwy sukces polega na ciągłej pracy nad sobą, nad swoim charakterem, ciągłym poszerzaniu swoich horyzontów i robieniu zawsze tego, na co ma się ochotę.

Pod tym podpisuję się i dzisiaj. Z jedną, jedyną różnicą. Sukces życiowy to już nie jest robienie czego się tylko chce ale, w myśl słów Augustyna: „kochaj i rób co chcesz”. Bo to, co robisz, musi wynikać z miłości – wpierw do Boga, potem do bliźniego a na końcu do samego siebie.

Życzę wszystkim miłej lektury i zapraszam do żywych dyskusji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s