Święcenia diakonatu

Diakonat (34)W sobotę, 7 maja w katedrze na Wawelu z rąk ks. kardynała Stanisława Dziwisza  przyjąłem świecenia diakonatu. To wspaniała chwila, w której Kościół posyła mnie, bym świadczył o Chrystusie Zmartwychwstałym. Nie ma się tu co wiele rozpisywać, proszę jedynie o modlitwę, bo to dopiero początek drogi.

Przyjmij Chrystusową Ewangelię,
której głosicielem się stałeś;
wierz w to, co będziesz czytać,
nauczaj tego, w co uwierzysz
i pełnij to, czego będziesz nauczać.
(z obrzędu święceń)

Fot.: Justyna Zięba

Chciałem też podziękować tym wszystkim, dzięki którym spotkałem Chrystusa w swoim życiu, tym którzy nauczyli mnie modlić się i tym, którzy pokazali mi piękno powołania do kapłaństwa.

Pijany Bogiem…

Cytat

SONY DSC

o. Jan Góra OP

Na pogrzebie o. Jana Góry, prowincjał polskiej prowincji zakonu kaznodziejskiego, o. Paweł Kozacki wygłosił mowę, która pokazała esencję życia o. Jana a jednocześnie może być projektem życia dla każdego kapłana a na pewno zapadnie mi głęboko w pamięć. Bo tak to już jest, że najlepszymi nauczycielami nie są ci, którzy nauczają słowami ale ci, którzy pokazują drogę swoim życiem i swoimi czynami. Oto jej całościowy zapis:

Czytaj dalej

Come back

Minęło już kilka lat od ostatniego postu na tym blogu. Miałem tu opisywać moje dążenie do sukcesu. A jednak wtedy, gdy zaczęło się najciekawsze, przestałem pisać. Może to i dobrze. Można powiedzieć, że wtedy przeszedłem operację na otwartym sercu i opisywanie tego, co przezywałem nie byłoby zbyt naturalne. Ale patrząc z perspektywy dostrzega się już dużo więcej. Dlatego postanowiłem kontynuować mój blog. Czytaj dalej

Sprawozdanie z pielgrzymki

Właśnie wróciłem z 75. pielgrzymki młodych do Chartres. Zmęczony ale bardzo zadowolony. Pełen pozytywnej energii, mam siłę aby jutro stawić czoła kolejnym problemom dnia codziennego. W żadnym calu nie żałuję, że zamiast leżenia odłogiem dwóch dni zebrałem się na nieco wysiłku, aby przejść niecałe 50  km wraz z innymi młodymi ludźmi, rozwijając nieco swoją sferę duchową. Jak ogólnie wygląda dzień pielgrzyma?

SOBOTA:
5:00 – Pobudka
7:00 – Odprawa prowadzona przez Biskupa Paryża w katedrze Notre-Dame-de-Paris
8:00 – Wyjazd autobusami do punktu startowego
10:00 – Szapitr 1
12:00 – Wymarsz 🙂
14:00 – Szapitr 2
16:00 – Msza święta
20:30 -Docieramy do punktu noclegowego (zupa, grzane wino, przedstawienie i jeden wielki namiot)

NIEDZIELA:
7:00 – Pobódka
8:30 – Wymarsz
10:00 – Szapitr 3
15:00 – Docieramy do Chartres

Po przybyciu na miejsce, na placu przed katedrą, rozkręciła się naprawdę dobra „impreza”. Dużo śpiewania, dużo tańca i wygłupów. Wspólnie, bez względu na język, kolor skóry czy kraj pochodzenia. Rozgrzewaliśmy się, a zarazem odganialiśmy deszczowe chmury, które ciągle nam towarzyszyły. Jednym słowem „Coś pięknego”. 🙂

W czasie całej wędrówki mieliśmy 3 krótkie przerwy podczas których, w małych grupach, poruszaliśmy bardzo osobiste i głębokie tematy. Podkładem do rozważań był fragment ewangelii św. Marka o bogatym młodzieńcu oraz list do młodych całego świata ojca świętego Jana Pawła II z okazji międzynarodowego dnia roku młodzieży.

„Ewangelia wg. św. Marka:

Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». On Mu rzekł: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.”

(Mk 10,17-22)

Szapitr 1 – „Spotkanie bogatego młodzieńca”:

  • Pierwsza reakcja po przeczytaniu Ewangelii św. Marka o bogatym młodzieńcu. Co mnie najbardziej dotyka, porusza?
  • Pomagając sobie fragmentem listu Jana Pawła II, wejść w dyskusję bardziej osobistą.
  • A ja: jakie są cele, pragnienia, które budują dzisiaj moje bogactwo? Jeśli Chrystus przechodziłby obok, jakie pytania byś mu zadał?

Szapitr 2 – „Życiowe powołanie”:

  • Jak rozumieć sformułowanie „życiowe powołanie”?
  • Jak każdy z nas może odnaleźć swoje własne „życiowe powołanie”?
  • Jakie środki stosujecie, aby tego dokonać? Kto wam w tym najbardziej pomaga?

Szapitr 3 – „Jezus spojrzał na niego z miłością”:

  • Czy doświadczyłem spojrzenia pełnego miłości, które może odmienić życie?
  • Czy zdarzyło mi się być odmieniony poprzez pełne miłości spojrzenie Chrystusa?
  • Czy spotkałem ludzi, którzy doświadczyli kochającego spojrzenia Chrystusa, które ich odmieniło?
  • Czy jestem dotknięty, wzruszony Męką Chrystusa, którą będziemy celebrować?
  • Czy dostrzegam wyjątkową miłość Boga dla nas?
  • Do czego zaprasza mnie Chrystus, kiedy mówi „pójdź za mną”?

List do młodych jest dosyć długi, możecie przeczytać go między innymi tutaj. Ja przytoczę jednak tylko pewien fragment:

„7. (…) Młody człowiek otrzymał zasadniczą i podstawową odpowiedź na pytanie: „co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” — i odpowiedź ta spotkała się z całą dotychczasową drogą jego życia: „wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”. Jakże gorąco Wam życzę, każdemu z Was i każdej, ażeby dotychczasowa droga Waszego życia podobnie spotykała się z odpowiedzią Chrystusa. Więcej: ażeby młodość wyposażyła Was w mocny zrąb zdrowych zasad, ażeby sumienie Wasze już w tych młodzieńczych latach osiągnęło ową dojrzałą przejrzystość, która pozwoli Wam zawsze w życiu pozostać „człowiekiem sumienia”, „człowiekiem zasad”, człowiekiem, który budzi zaufanie: który jest wiarygodny. Tak ukształtowana osobowość moralna stanowi zarazem najistotniejszy wkład, jaki możecie wnieść do życia wspólnego, do rodziny, do społeczeństwa, do działalności zawodowej, a także do działalności kulturalnej czy politycznej — wreszcie do samej wspólnoty Kościoła, z którą jesteście lub będziecie kiedykolwiek związani. (…)”

To tak tylko na szybko. Trzeba iść spać, bo rano pobudka do pracy. Zapewne jeszcze długo będę się odwoływać do tej pielgrzymki…

Dlaczego w Polsce jest tak, jak jest?

Odpowiedź wydaje się bardzo prosta. Po powrocie do kraju zauważyłem pewną zależność. Mianowicie typowe powitanie francuzów wygląda mniej więcej tak:
– Bonjour. Ca va? (dzień dobry, dobrze?)
– Salut, ca va, et toi? (witam, dobrze, a u ciebie?)
– Oui, ca va, très bon! (też dobrze, bardzo dobrze!)

Wybaczcie nieco pokraczne tłumaczenie, ale chodzi tutaj głównie o sens. Nie jest to zwykłe, smętne zapytanie „przez grzeczność”, co słychać u Ciebie. Każdy francuz wkłada w to powitanie mnóstwo emocji i uśmiechu. Nie ma opcji, żeby odpowiedzieć inaczej. Próba wybrnięcia z tej sytuacji w „polskim” stylu czyli „comme si comme sa” (pół na pół) lub dla zupełnych kamikadze „ca va pas” (źle) kończy się zalewem pytań dlaczego, co się stało, kto umarł lub ile zostało Ci jeszcze dni życia.

Podobne podejście, choć już nie tak wyraźne widać w języku angielskim:
– Hello, how are you?
– I’m fine, thanks, and you?
– I’m fine.

W hiszpańskim:
– Hola, que tal?
– Muy buen, y tu.
– Gracias, muy buen.

I w portugalskim:
– Bom dia! Como vai?
– Tudo bem, e vocę?
– Bem, obrigado!

I wielu, wielu innych. A w polskim? Spotkałem dziś w sklepie dawną znajomą. Rozmowa wyglądała tak:
– Cześć!
– Aaa, cześć….
– Co słychać?
– Eeee, stara bieda…

Mój komentarz? Nic, tylko pociąć się… Chcemy zarabiać tyle, co na zachodzie, chcemy mieć tak szerokie autostrady i dobre drużyny piłkarskie a nie potrafimy nawet powiedzieć prostego „Dobrze się czuję”, nie mówiąc już o „Kocham swoje życie”!

Rozliczenia małe i duże…

Nadszedł czas rozliczeń i jednocześnie czas rozmyślań. Podejrzewam, że mniej więcej w tym samym czasie to samo pytanie zadaje sobie 80% ludzi na świecie – „Na co wydać zarobione pieniądze?”. Duch ekonomisty nakazuje mi zesłać wszystkie pieniądze na ciężkie roboty w wielkich kuźniach, gdzie w dzień i w nocy, w pocie czoła, pieniądze wykuwają pieniądze. A co, niech one też wiedzą, ile pracy są warte. Z drugiej jednak strony pojawia się inna myśl. Kupię sobie to czy tamto, zrobię sobie prezent, rozerwę się. Oszczędzanie, inwestowanie to nudziarstwo. Zawszę jeszcze zdążę. No i sami powiedzcie, co ja mogłem na to…

Z pomocą przyszły mi dwie podstawowe zasady:
– zawsze najpierw płać sobie,
– najpierw buduj aktywa, które potem zafundują ci pasywa.

Pierwsza zasada jest w miarę prosta. Co do drugiej, w najprostszym tłumaczeniu: aktywa sprawiają, że otrzymujesz pieniądze, natomiast gdy wydajesz je na pasywa, już nigdy do Ciebie nie wrócą. Przy okazji, zastanawialiście się już, jaki jest wasz bilans?

Decyzja zapadła: najpierw odcinamy koszty życia, z tego co zostanie, ok. 75% zostanie przelane na mój plan inwestycyjny (nawiasem mówiąc, w ciągu ostatniego roku i w środku „epicentrum kryzysu” zarobił ponad 40%). Pozostała część zostanie spożytkowana na następny miesiąc, kiedy to wymienię bardzo irytującego mnie już laptopa na nieco nowszy model, aby też między innymi, móc częściej i szybciej pisać wam, świeżutkie jak bagietka, posty z dnia codziennego.

„Okno na przyszłość”

Właśnie wróciłem ze sklepu. Zakupiłem dwie tablice, korkową oraz magnetyczną. Złączyłem je razem i zatytułowałem „okno na przyszłość”. Na tablicy korkowej wywieszę swoje zasady i afirmacje. Tablica magnetyczna posłuży natomiast do podejmowania decyzji.

Podjęcie ważniejszych decyzji w życiu wiąże się zazwyczaj z długotrwałym analizowaniem plusów i minusów konkretnych dróg. Gdy ostatnio miałem podjąć taką decyzję, postanowiłem spisać wszystkie konsekwencje (te pozytywne i negatywne). Gdy spojrzałem na ich wykres i porównałem go z moimi zasadami, okazało się, że podjęcie decyzji wcale nie jest aż tak trudne. Teraz mam inny pomysł, bowiem stoję przed kolejną decyzją. Na tablicy magnetycznej wypiszę drogi, jakie mam do wyboru oraz ich konsekwencje. Problem polega jednak na tym, że gdy robimy to raz, efekt, jaki osiągamy uzależniony jest od naszego chwilowego nastawienia emocjonalnego. Na tablicy jednak wykres ten będzie widniał kilka dni lub nawet tygodni. Przeanalizowanie całej sytuacji jeszcze raz, spokojnie, z samego rana, gdy nasz umysł jest świeży i wypoczęty, przynosi czasem zupełnie odmienne rezultaty.

Poznaj Sekret…

Kilka dni temu spotkałem osobę o wiele bardziej „pozytywnie zakręconą” niż ja. Można powiedzieć, ze stało się to przypadkiem. Umówiliśmy się, co prawda, ale w zupełnie innym celu. Oznacza to, że siła przyciągania działa i ma się dobrze.

Podobnie, spontaniczny wypad do Wrocławia, opisany w skrócie tutaj, zaowocował powstaniem klubu, którego członkowie chcą pracować nad rozwojem osobistym. Dostrzegłem także, ze moja afirmacja z dzieciństwa spełniła się.

Te i wiele innych wydarzeń, które miały miejsce ostatnio zainspirowały mnie do szczegółowego opisania „filozofii życia”, którą się kieruję. Chciałbym jednak dopracować te posty. Z biegiem czasu dostrzegam, że ludzi myślących podobnie jest dosyć dużo. Każde takie spotkanie wiele uczy i dodaje potężnego kopniaka motywacyjnego. Aż dziwne, jak niewiele potrzeba, aby nasze życie stało się przyjemniejsze…

Na sam początek polecam jednak ten filmik. Te proste zasady już wylądowały w zeszycie, muszę je jeszcze ładnie przygotować i porozwieszać po pokoju. 🙂

Apropo nauki języka, dziękuję Kasi za pokazanie bardzo ciekawej drogi. Jest nią roczny wolontariat, na który składam właśnie podanie. Wkrótce napiszę o tym nieco więcej.

„Dziwna robota”

Oglądałem właśnie na Discovery „Brudną robotę”. Mike Rows był na Alasce i pakował jachty w folię termokurczliwą na zimę. Rozmawiał na wstępie z całą ekipą i gdy zapytał, co dokładnie będą robić, gość odpowiedział: „Ja jestem tylko właścicielem firmy, nie znam się na tej robocie”, usunął się do tyłu a przebieg prac tłumaczył już jeden z pracowników. Czy jest to odpowiednie podejście? Jeżeli jesteś (lub chcesz zostać) właścicielem małej firmy, tak naprawdę powinieneś dobrze znać pracę, jaką wykonuje Twoja firma. W przeciwnym wypadku pojawia się szereg problemów. Ciężko jest oszacować ile czasu zajmie praca i czy pracownicy należycie wywiązują się ze swoich obowiązków. A co najważniejsze, trudno jest przygotować procedury, które ułatwiają pracę a nie przeszkadzają w niej. Najlepiej jest po prostu wykonywać daną pracę przez pewien czas samemu, czy to na etacie, czy na własny rachunek tak, aby dobrze poznać zarówno jej dobre i złe strony.

Co wy myślicie na ten temat i jakie inne „dziwne roboty” znacie?

Zrób to!

Właśnie wróciłem z Wrocławia i muszę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Otóż rano nie miałem zielonego pojęcia, że dzisiaj tam trafię. Sam pomysł wyjazdu nasunął się około południa i chwile później już siedzieliśmy (w sumie 3 osoby) w samochodzie wjeżdżając na autostradę. Niestety nie udało nam się zrealizować celu, w którym się tam wybraliśmy. Mimo to, uważam dzień za udany. W drodze powrotnej nasunęła mi się pewna myśl. Przypomniałem sobie czasy, kiedy chodziłem do podstawówki czy gimnazjum, gdy organizowano jakąś wycieczkę, a ja miałem pewne opory, od moich rodziców słyszałem następujący tekst:

„Jedź, bo nie wiadomo, czy jeszcze będziesz miał okazję w życiu gdzieś pojechać.”

W pewnym momencie poczułem, jakby ktoś uderzył mnie obuchem. Lubię podróżować. A tutaj przez tyle lat, społeczeństwo w którym się wychowywałem, wbijało mi do głowy, że mam tego nie robić. Pytam: dlaczego, skoro lubię to! Mój znajomy opowiedział mi kiedyś taką historię:

„Siedzę sobie z kolegami w barze, ogólnie nie ma co robić. Nagle ktoś mówi – jedźmy do Paryża. Zerwaliśmy się wszyscy i pojechaliśmy.”

Takie działanie najczęściej jest niezrozumiałe dla większości ludzi. Pytają po co tam pojedziesz, skąd weźmiesz pieniądze, czy to się opłaca. Jeżeli masz ochotę, wsiądz w samochód czy pociąg i jedź. Jeżeli nie stać cię, pojedź autostopem. Zrób w końcu coś nieszablonowego. Nie przejmuj się tym, że ludzie uznają Cię za odmieńca. Pamiętaj, że życie szybko mija. Potem możesz tylko żałować, że nie spełniłeś swoich marzeń.

Jakie są wasze opinie na ten temat?