Mojżesz #1: Jak to jest z tym powołaniem?

IMG_3836 (pytajnik)

Pytanie o powołanie jest chyba najczęściej powtarzanym pytaniem. Pokuszę się o taką tezę, że jest może nawet najczęściej stawianym przez ludzi pytaniem. Bo niby wiadomo, o co chodzi ale tak nie do końca.

Na ostatniej prostej przed święceniami diakonatu towarzyszy mi Mojżesz. To człowiek, który w cudowny sposób ocalał z pogromu dzieci hebrajskich, mało tego, trafił nawet na dwór faraona. Można więc powiedzieć, że osiągnął sukces, choć niewiele się do niego przyłożył. Z drugiej strony, Mojżesz nie zapomina skąd wyszedł – że jest hebrajczykiem a nie Egipcjaninem. Niełatwy los jego braci był mu bliski. Jest to też człowiek porywczy, daje porwać się negatywnym emocjom i zabija Egipcjanina. Już wtedy było to najcięższe przestępstwo. Aby uniknąć kary, musi uciekać z Egiptu.

Ale co to ma wspólnego z odkrywaniem powołania? Zostaje on, jak zapewne wiemy, wybrany przez Boga, by wyprowadzić Izraelitów z wspomnianej niewoli egipskiej. Pierwszy ciekawy moment pojawia się w Wj 3,1-6, bowiem dotąd nie działo się nic nadzwyczajnego. Mojżesz prowadzi owce w głąb pustyni a potem na Bożą Górę Horeb (to góra Synaj). To pierwsza wskazówka: żeby usłyszeć, co Bóg ma do powiedzenia, trzeba zadać sobie pewien trud i wyjść na pustynię, stworzyć wokół siebie przestrzeń dla Boga. Może to być chwila modlitwy w skupieniu. Dla mnie taką pustynią (też na emigracji) były Żelazne Czwartki – spotkania w kościele w każdy czwartek o 20:00. Zawsze trudno było tam trafić, bo praca różnie się układała, ale właśnie o to chodziło: „zrób wszystko, co w twojej mocy, żeby tam dotrzeć”. Wpierw była adoracja Najświętszego Sakramentu, potem krótka konferencja księdza a potem spotkanie w salce. A idąc przez tą pustynię, trzeba szukać Boga, wspinać się na górę naszych myśli, naszej logiki, zadawać pytania i szukać odpowiedzi. Na tej spieczonej, spalonej słońcem ziemi szukać skrawków życiodajnej trawy. I w takim kontekście objawia się Mojżeszowi Bóg. Ze środka krzewu wydobywał się ogień, ale krzew się nie spalał. Jest kilka możliwych wyjaśnień tego zjawiska, ale nie to jest tutaj najważniejsze. To jest druga wskazówka: Bóg przyciąga uwagę Mojżesza przez zwrócenie jego uwagi na nadnaturalne zjawisko, ale szybko przenosi ją na siebie. Bo ten krzew jest tutaj mało istotny. Ważne, co Bóg chce powiedzieć.

Tutaj zaczyna się ciekawa dyskusja: Bóg posyła Mojżesza z powrotem do Egiptu, by wyprowadził z niego Izraelitów. Ot, takie tam proste zadanie. I tutaj pojawia się potwierdzenie autentyczności tej rozmowy, bowiem Mojżesz odpowiada Bogu czterema obiekcjami a potemcałkiem odrzuca tę propozycję. Człowiek mówi Bogu „Wybacz, Panie, ale poślij kogoś innego”! I na tym zasadniczo kończy się cała dyskusja. Co prawda Mojżesz otrzymuje laskę, którą ma dokonać znaków przed faraonem, ale on podjął już decyzję o odrzuceniu powołania (Wj, 4,13). Wraca do domu i nie daje nic po sobie poznać. Ale to, co usłyszał, nie daje mu spokoju. Zabiera się więc w drogę do Egiptu, mówiąc sobie i swojemu teściowi, że idzie tylko zobaczyć co dzieje się w Egipcie i jaka jest sytuacja jego braci. Słowo Boga ma tak wielką moc miłości, że przewierci się nawet przez najtwardsze serce. Gdy tylko Mojżesz pojawił się w Egipcie, jego życie zupełnie się zmieniło. Już nie prowadził owiec ale ludzi, stał się pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Przez cały czas dokonywał się proces jego nawrócenia, jego dojrzewania do roli, jaka zastała mu zadana. W rozdziale 32 Księgi Wyjścia widzimy już Mojżesza, który chce Bogu oddać swoje życie za ludzi, którzy zgrzeszyli i odwrócili się od Boga, tworząc sobie złotego cielca.

Skoro już wspomniałem złotego cielca, to przypomnę, że za jego odlanie by odpowiedzialny Aaron. Dał się skusić prośbom ludzi znudzonych już oczekiwaniem na Mojżesza, który w tym czasie przebywał na górze Synaj, zawierając przymierze z Bogiem. A Aaron to był człowiek, który usłyszał do Boga „idź” i poszedł (Wj 4, 27) na spotkanie z Mojżeszem. Mam takie wrażenie, że nie przemyślał swojego powołania tak gruntownie jak Mojżesz, że nie dał mu czasu na zakorzenienie się w nim, wreszcie, że nie do końca ufał Bogu, bo sam zwątpił w to, czy Mojżesz jeszcze żyje.

Na ten moment to może tyle, nie będę się więcej rozpisywał, zachęcam do sięgnięcia do tych tekstów Pisma Świętego a w komentarzu poniżej podzielić się można swoimi przemyśleniami dotyczącymi powołania. Kto i po co jest powoływany – w następnym poście.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s