Gawęda o Lectio Divina

Wyobraź sobie, że jesteś bajkową postacią. Wchodzisz właśnie na pokład wspaniałego, luksusowego promu o tajemniczej nazwie „Życie”. W oddali widać plażę. Spójrz na taflę wody, widać przez nią dno. Jest płytko.

Statek odpływa. Silniki mielą wodę i wielki prom powoli przesuwa się ku nieznanemu. Ale nagle coś przykuwa twoją uwagę. Zatrzymujesz silniki i kolos zaczyna zatrzymywać się. Patrzysz na taflę wody, niczym nie różni się od tej, która była przy brzegu. Ubierasz akwalung i gdy tylko przekraczasz lustro wody dostrzegasz różnicę – pod tobą otwiera się bezkresna głębina. Zaczynasz płynąć w głąb, dalej i dalej. Pojawiają się pierwsze skały, jednak widzisz, że głębina ciągnie się jeszcze daleko. Na jednej ze skał zauważasz skrzynię. Podpływasz do niej i powoli unosisz wieko. Znalazłeś prawdziwy, drogocenny skarb. Najcenniejszy, jaki człowiek może znaleźć. Oto w złotej, drogocennej ramie znajduje się… lustro. Patrzysz na nie z niedowierzaniem. Dostrzegasz w nim siebie, widzisz swój strój i wyraz twarzy. Ale dostrzegasz też coś więcej. Oto widzisz siebie i swoją rodzinę, przyjaciół, współpracowników, druhów, widzisz dobre chwile ale i smutki, kłótnie, widzisz radości i zdrady, widzisz swoje zalety i dobre strony ale też wady i złe strony. Wreszcie widzisz też grzech i to, o czym nikt inny nie wie. Widzisz tam całego siebie, takim, jakim jesteś naprawdę. I czujesz się lepiej, bo wiesz, co należy poprawić, gdzie niedomagasz. Ale czas już wracać. Niestety nie możesz  zabrać lustra ze sobą, bo jest zbyt duże. Wiesz jednak, że możesz tu wrócić w każdej chwili i że dopłyniesz tu z każdego miejsca, w którym się zatrzymasz. A zawsze zobaczysz cos innego. Płyniesz więc z powrotem na statek.

Wchodzisz na pokład, zdejmujesz akwalung. Silniki pchają powoli „Życie” na przód. Przechadzasz się po pokładzie i spotykasz wejście do kaplicy. Wchodzisz, aby pokłonić się przed Bogiem i podziękować Mu za to, co widziałeś przed chwilą i za wszelkie dobro w twoim życiu. Prosisz Go też o to, aby pomógł Ci poukładać sobie to, co jest w Tobie rozbite i co cię niszczy. Za chwilę odbędzie się Msza Św., więc będziesz miał okazję spotkać się z Nim osobiście i przyjąć Go do swojego serca.

Po modlitwie możesz wyjść na górny pokład, aby podziwiać pojawiające się na horyzoncie góry skąpane w letnich chmurach oświetlonych na czerwono przez zachodzące słońce. Siadasz na leżaku i wpatrujesz się w ten widok, kontemplując piękno Bożego stworzenia. I masz tą wewnętrzną pewność – mimo tego wszystkiego, co widziałeś w lustrze, Bóg kocha Cię najbardziej na świecie!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s