Problemów cały worek

Często spotykam osoby, które mają niezwykłą zdolność mnożenia sobie problemów. Chodzi tutaj tylko o psychiczne podejście do niektórych spraw. Zamiast zająć się spokojnie swoim zadaniem i wykonać je jak najlepiej, jak najprzyjemniej – narzekają, że przeszkadza im to albo tamto. Jeszcze gorzej mają osoby, które z góry zakładają, że nie poradzą sobie z tym zadaniem, albo odczuwają silny stres. Martwienie się – spadek, który otrzymaliśmy od naszych praprzodków, a po przyjęciu go okazało się, że jest więcej długów niż pozytywów.

Jak to działa? Skupiamy naszą uwagę na pewnej sytuacji, która nas czeka. Nasz świadomy rozum przyjmuje do wiadomości, że  jest to naprawdę ważne. Zaczynamy się martwić, czyli nasz umysł zaczyna analizować, co się stanie „jeśli się nam nie uda”. Jest to naturalna reakcja, która pozostała w nas jeszcze z czasów, kiedy musieliśmy walczyć o ogień. Jednak dziś, w dobie komputerów i podróży na księżyc, to psychiczne nastawienie organizmu na przewidywane niebezpieczeństwo nie sprawdza się już tak, jak kiedyś. Przypomnijcie sobie najbardziej stresującą sytuację w waszym życiu. Jako przykład weźmy maturę. Jak w psychice wygląda ten egzamin?

1. Rodzice, przyjaciele, znajomi wmawiają nam już od najmniejszych lat, że jest to „najważniejszy egzamin w naszym życiu” i od niego wiele zależy.
2. Nasz umysł przyswaja sobie tą informację przez długie lata, aż w końcu koduje sobie ją jako „pewniak” – tak na pewno jest, skoro wszyscy to powtarzają.
3. Gdy zbliża się nasz wielki dzień matury, nasze otoczenie dolewa oliwy do ognia, powtarzając nam w kółko „nie martw się”, co nasz umysł interpretuje jako „martw się”.
Zaraz przed maturą, nasz umysł zaczyna przygotowywać nas na poradzenie sobie z niebezpieczeństwem – w tym przypadku nie chodzi o walkę z niedźwiedziem, ale o zapełnienie pismem kilku kartek papieru. Jednak on o tym nie wie. Procedura przygotowania nas na niebezpieczeństwo jest taka sama. Jaki jest efekt? Nie potrafimy myśleć o niczym innym. Ba, często nawet nie potrafimy się skupić na zadaniach, które wymagają dużego obciążenia psychicznego, bo nasz umysł jest zajęty analizą skutków. W głowie pojawiają się nam kolejne obrazy, na których widzimy siebie bez matury, widzimy, że nie dostajemy się na studia, nie dostajemy pracy…

Ale jest jeszcze jedna sprawa związana z martwieniem się. Im dłużej się martwimy, tym jest bardziej pewne, że popełnimy w końcu jakiś błąd. Żeby nie było, że jestem gołosłowny, stwierdzenie to jest poparte badaniami przeprowadzonymi na słuchaczach kursów na kontrolerów lotów, gdzie prawdopodobieństwo że zawiodą osoby, które odczuwają ustawiczny niepokój, jest dużo większe, niż w przypadku osób spokojnych. Bardziej przyziemnie, wystarczy spojrzeć na praktyczny egzamin na prawo jazdy – im bliżej końca egzaminu, tym bardziej prawdopodobne, że nasza psychika nie wytrzyma i popełnimy jakiś błąd. Jak ja poradziłem sobie z tym problemem? Dzień przed egzaminem, wieczorem jeździłem sobie na placu manewrowym. Wszystko oczywiście wychodziło elegancko. Na egzaminie, gdy usiadłem za kierownicą, zacząłem usilnie myśleć, że jest to zwykła jazda na placu manewrowym, tak jak poprzedniego dnia, nie mająca żadnych konsekwencji. Efekt? Faktycznie przestałem się przejmować. Stres pojawił się dopiero pod koniec jazdy po mieście, gdy pojawiły się myśli, typu: „Egzamin zbliża się do końca, żebym tylko teraz nie popełnił jakiegoś błędu.”

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s