Witam po dłuższej przerwie. Otóż pewnego czasu dopadła mnie niemoc twórcza. Totalny brak motywacji. Może jest to spowodowane zmęczeniem, bo po całym dniu w pracy i w korkach myślę już tylko o tym, żeby napić się piwka i czym prędzej wdrapać się do mojego łóżka (które zamontowałem sobie pod sufitem:) ). Być może doskwiera brak osób w moim otoczeniu, które nadają na tych samych falach.
Jadę do domu, słucham dynamicznej muzyki, wciskam gaz, przepycham się w niekończących się korkach i czuję się dobrze. W głowie pojawia się pełno pomysłów, pełno zadań. Czuję że mogę zrobić wszystko. Wchodzę do domu, siadam przy komputerze, uruchamiam program i… wszystko przechodzi. Włącza się program lenia. Tak, po prostu mi się nie chce. I co dziwniejsze, to doprowadza mnie do szału. Zaczynam tłumaczyć sobie, że nie dam rady, że ten projekt jest dla mnie zbyt ciężki, zbyt skomplikowany. I zaraz jestem przybity. Jednym słowem dopadł mnie poważny kryzys. Dziś z pomocą przyszedł do mnie ks. Pawlukiewicz (pełne nagranie z konferencji “Chcieć to móc” podlinkowałem na samym dole).
My, oczywiście, kiedy przezywamy kryzys, to chcemy z niego wyjść, bo to boli, bo człowiek się czuje tak paskudnie, ma takiego doła. Ale uważajcie, bo kryzysy są po to, żeby je przeżyć do końca. Kiedy ja bylem księdzem, takim bardzo młodziutkim, to przychodzili do mnie ludzie i mówili “Proszę księdza, bo ja mam kryzys”, to ja mówiłem “Słuchaj, ja cię zaraz z tego kryzysu wyciągnę, weź módl się, różaniec odprawiaj, pościj. Nie łam się, wszystko jest w porządku, zobacz, słońce świeci”. A potem ktoś mi powiedział “A skąd ty wiesz, że ten człowiek nie miał przeżyć tego kryzysu? I przez ten kryzys pozna prawdę o sobie.” Pamiętajcie, że jak pociąg jedzie w tunelu, to się z niego nie wysiada. Niech nigdy nikt z was nie próbuje wysiadać z pociągu kiedy jedzie w tunelu. Pociąg musi przejechać przez tunel. Człowiek musi czasem przejechać przez trudną sytuację, przez kryzys. My koniecznie… jak mam kryzys, ktoś powie: “A wypiję sobie piwko, dwa, to mi przejdzie. wezmę sobie jakąś pigułkę, prozak, jakąś depresyjną, to mi przejdzie. Zadzwonię do kumpeli, dziewczyny mają na kryzysy różne sposoby. Pójdę do Horteksa, jak sobie walnę podwójną ambrozję to mi zaraz kryzys przejdzie, prawda, film sobie jakiś obejrzę”. Otóż ostrożnie! Kryzys można znieczulić, kiedy już jest tak nieznośnie bolesny, ale on może nam coś powiedzieć o tych [naszych] pragnieniach.
Polecam zarezerwowanie sobie ok 80 minut, tak aby nikt nam nie przeszkadzał, abyście mogli w spokoju obejrzeć całość. Powyższy cytat jest wyrwany z kontekstu, a naprawdę ks. Pawlukiewicza warto posłuchać (nawet jeśli jesteś niewierzący też znajdziesz coś dla siebie). Zwłaszcza spodobały mi się fragmenty o “dziewczynach z grup religijnych i ich peryskopach” oraz o tym, że najgorsze co nas może w życiu spotkać to “stagnacja bez marzeń”.
Część 1 | Część 2 | Część 3 | Część 4 | Część 5 | Część 6 | Część 7 | Część 8




Właśnie wróciłem z 75. pielgrzymki młodych do Chartres. Zmęczony ale bardzo zadowolony. Pełen pozytywnej energii, mam siłę aby jutro stawić czoła kolejnym problemom dnia codziennego. W żadnym calu nie żałuję, że zamiast leżenia odłogiem dwóch dni zebrałem się na nieco wysiłku, aby przejść niecałe 50 km wraz z innymi młodymi ludźmi, rozwijając nieco swoją sferę duchową. Jak ogólnie wygląda dzień pielgrzyma?






Najnowsze komentarze